Zbrodnia, Duchy i Fortepian – Nasze Starcie z Prawdziwą Historią Pałacu w Bąkowie

pałac w bąkowie

Są miejsca, które przyciągają legendą. My pojechaliśmy do pałacu w Bąkowie, by zweryfikować opowieści o duchu hrabiego grającym na fortepianie. Wróciliśmy jednak z czymś więcej niż tylko dowodami na paranormalną aktywność. Wróciliśmy z przeświadczeniem, że prawdziwe duchy tego miejsca zrodziły się nie z legend, a z krwi i zbrodni, o których oficjalne kroniki wolą milczeć.

Dwie Historie Jednego Miejsca

Zanim weszliśmy do środka, znaliśmy oficjalną wersję. Imponująca, neoklasycystyczna rezydencja wzniesiona w 1855 roku przez hrabiego Eduarda Georga von Bethusy-Huc – wpływowego polityka i człowieka światowego. Pałac był manifestem jego potęgi. Po wojnie, cudem ocalały, przeżył drugą młodość jako… placówka naukowa Instytutu Hodowli Roślin. Do dziś na ścianie można znaleźć ślady po tablicy Mendelejewa – niezwykły symbol tej transformacji.

Ale już pierwsze kroki wewnątrz uświadomiły nam, że to tylko jedna strona medalu. Ciężka, przytłaczająca atmosfera i mierniki K2, które z milczenia przeszły w stan alarmu, mówiły jasno: pod warstwą blichtru i nauki kryje się inna, mroczniejsza historia.

Mroczny Sekret Rodu von Bethusy-Huc

Ta druga historia nie jest legendą. To fakt. W 1921 roku, na zlecenie właścicieli dóbr, w tym hrabiego, zamordowano lokalnego proboszcza, księdza Marksa. Wyciągnięto go z plebanii i zabito. To nie wszystko. Ulica, przy której stoi pałac, nosi imię braci Bassy – oni również zostali zamordowani. To nie są opowieści o duchach, to brutalne fakty, które rzucają zupełnie nowe światło na to, co dzieje się w tych murach. Czy arogancja i okrucieństwo dawnych właścicieli odcisnęły na tym miejscu piętno, którego nie da się wymazać?

herb rodziny von Bethusy-Huc na fasadzie pałacu

Gdy Przeszłość Zaczyna Mówić

Nasze śledztwo szybko przestało być weryfikacją legendy o fortepianie. Stało się rozmową z ofiarami lub świadkami tamtych zbrodni.

Centralnym punktem stała się sala z fortepianem z 1882 roku. Szczerze mówiąc ciężko opisać to wszystko co miało miejsce podczas naszej wyprawy, dlatego postaram się tutaj przytoczyć tylko kluczowe zdarzenia.

Od samego początku kiedy wszedłem do sali z fortepianem wyczuwałem dziwną i nieprzyjemną aurę i nie była ona podyktowana tymi opowieściami bo szczerze mówiąc podchodziłem do nich z rezerwą. Chciałem do tego miejsca podejść nie poprzez pryzmat usłyszanych historii czy legend ale własnych doświadczeń i odczuć.

Początkowo urządzenia nie wykazywały żadnej aktywności. Rozstawiliśmy je na fortepianie i czekaliśmy na znak, który jednak nie nadszedł. Postanowiliśmy więc zmienić ich położenie, umieszczając je w różnych częściach sali. Podczas oczekiwania na reakcję usłyszałem kroki w sąsiednim pomieszczeniu. Najpierw pomyślałem, że to Paweł z żoną chcą się do nas przyłączyć (prowadzili własne śledztwo na parterze, aby nam nie przeszkadzać). Gdy poszedłem sprawdzić, nikogo tam nie zastałem, mimo to czułem dziwną obecność, jakby ktoś nas obserwował.

Krótko po tym zdarzeniu nasze urządzenia zaczęły reagować, zwłaszcza miernik K2 na starym meblu, który wcześniej pozostawał nieaktywny co było zastanawiające. Następnie uruchomił się też miernik na fortepianie i wtedy już wiedziałem, że coś do nas przyszło.

Ghost Tube zaczął wyrzucać z siebie słowa, które mroziły krew w żyłach: „Zła dama tu jest”, „Mężczyzna mnie przeraża”. W kontekście morderstwa księdza, te słowa nabrały potwornego znaczenia. Czy „zła dama” to hrabina, a „przerażający mężczyzna” to sam hrabia, którego ręce były splamione krwią? Na urządzeniu padło nawet słowo „Szatan”. Czy to on kontroluje to miejsce, karmiąc się energią dawnych zbrodni?

pałac w bąkowie
fortepian z 1882 roku

Atak

W pewnym momencie zacząłem pytać o tę zbrodnię i morderstwo księdza. Może to tylko moje wyobrażenie, ale miałem wrażenie, że miejsce to emanuje złą energią związaną z dawnym właścicielem pałacu. Wiem, że nie było to rozsądne, ale specjalnie poruszałem te tematy, by sprowokować reakcję. W pewnej chwili, czując czyjąś obecność, usłyszeliśmy głośny huk, jakby coś odpadło od sufitu, choć nic się nie przesunęło, a do środka nie mogło się nic dostać ze względu na zamknięte okna.

Apogeum nastąpiło, gdy energia w sali stała się niemal namacalna. W jednym momencie, gdy próbowaliśmy nawiązać głębszy kontakt, stało się coś niewytłumaczalnego. Jedna z naszych kamer GoPro nagle się zawiesiła, jej ekran zamarł, a na drugiej pojawił się dziwny pas. W tym samym czasie poczuliśmy gwałtowny drenaż energii. To był jawny znak. Ktoś lub coś nie chciało, żebyśmy nagrywali dalej. „Pewnie dało nam znak. Mamy stąd odejść.”

pałac w bąkowie
To Miejsce Woła o Sprawiedliwość

Wyjechaliśmy z Bąkowa z uczuciem niepokoju. To nie jest po prostu opuszczony budynek. To miejsce, w którym cierpienie i zbrodnie z przeszłości wciąż rezonują w teraźniejszości. Nasze urządzenia i fizyczne manifestacje potwierdziły to, co czuliśmy od samego początku – w pałacu w Bąkowie straszy nie tylko duch hrabiego. Tam czai się echo prawdziwej tragedii i uosobienie zła, które z jakiegoś powodu tam pozostało.

Nasze śledztwo to tylko draśnięcie powierzchni. Pałac w Bąkowie czeka. Ale być może nie na inwestora, a na kogoś, kto w końcu opowie głośno całą jego historię. Historię zbrodni, która do dziś nie pozwala temu miejscu zaznać spokoju.

PS Kiedy już opuściliśmy pałac i zmierzaliśmy w stronę auta, żona Pawła, Agata, usłyszała dźwięk fortepianu dobiegający z wewnątrz tego zapomnianego obiektu.

Sprawdź więcej

Zobacz więcej opuszczonych i nawiedzonych miejsc

src urbex

Nie przegap nowości!

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry