Opuszczona kamienica znajdująca się w niewielkiej miejscowości przy głównej drodze wojewódzkiej na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ot, stara, opuszczona dwukondygnacyjna budowla jakich wiele. Stary odpadający tynk, powibijane okna oraz dach pokryty zmatowiałą, pokrytą mchem szarą dachówką. Wokół budynku gęsto rosną wysokie krzaki oraz pokrzywy. Od strony frontu na parterze można zauważyć pozostałości dawnego, małego sklepu, natomiast obok budowli na niewielkim parkingu stoi stary, metalowy kiosk. Z odrapanego, zardzewiałego szyldu odczytać można było informację iż kiedyś znajdował się w Nim mały sklepik wędkarski. Większość przejeżdżających osób zdaje się kompletnie nie zwracać uwagi na sam dom jak i jego otoczenie. Jednak Nas w pewnien sposób zainteresował, więc postanowiliśmy się do niego wybrać.
Zobacz Film z tego miejsca
Początek eksploracji i Ukryte tajemnice
Dotarliśmy na miejsce tuż po 18:00. Niedługo po tym, jak wyruszyliśmy, pogoda zrobiła się kapryśna. Ciemne chmury burzowe zaczęły zbliżać się od horyzontu. Około 18:30 byliśmy już na miejscu. Zaparkowaliśmy auto przed budynkiem i wysiedliśmy. Powitał nas mały, szary kotek miaucząc, ale gdy zbliżyliśmy się do niego, szybko oddalił się w stronę krzewów. Przed nami stała opuszczona kamienica, której fasada była zniszczona a wszystkie okna zostały wybite. To miejsce zostało zapomniane przez czas, a kotek był jedynym żywym stworzeniem, które tu przebywało.

Z uwagi na zbliżającą się burzę czym prędzej zebraliśmy nasz sprzęt i ruszyliśmy w kierunku wejścia. Po pokonaniu wielu zarośli znaleźliśmy się z tyłu budynku przy otwartych, zniszczonych zębem czasu drewnianych drzwiach. W środku znajdowały się tylko i wyłącznie schody prowadzące na górę oraz do piwnicy, nie udało się Nam odszukać żadnego przejścia do pomieszczeń znajdujących się na parterze.
Było tu niezwykle duszno i czulismy się w pewnien niewytłumaczalny sposób stłamszeni. Gdy ruszyliśmy schodami na górę, każdy pojedyńczy stopień skrzypiał pod stopami. Znajdując się już na pierwszym piętrze można było zauważyć wyraźny podział budowli na trzy mieszkania. Staliśmy na niewielkiej klatce schodowej a po lewej i prawej stronie jak i na wprost znajdowały się białe drzwi prowadzące do mieszkań. Ściany pokryte były łuszczejącą farbą a drewniana podłoga w wielu miejscach posiadała niewielkie zagłębienia. Musieliśmy więc ostrożnie i powoli stawiać kroki.

W pierwszej kolejności odwiedziliśmy mieszkanie po prawej stronie. W środku znajdowały się trzy pomieszczenia. Dwa z nich były zupełnie puste, poza paroma drobiazgami porozrzucanymi na podłodze. Jednak trzecie z nich było bardzo ciekawe. Znajdowało się w Nim stare łóżko małżeńskie, potężna dwudrzwiowa szafa, kilka mniejszych szafek oraz parę obrazów. Jeden z nich, najlepiej zachowany przedstawiał parę młodą, jak podejrzewaliśmy dawnych właścicieli mieszkania. Poza tym odnaleźliśmy także dyplom dla dziecka imieniem Helena.

Po kilku minutach dokładniejszej eksploracja ruszyliśmy do drugiego mieszkania znajdującego się na wprost, jednak zrezygnowaliśmy z wejścia do środka. Podłoga w nim była wyraźnie zapadnięta i realnie groziła zawaleniem. Udaliśmy się więc do ostatniego mieszkania.
Pierwsze z pomieszczeń również było puste, jednak zachowane na jednej ze ściań niewielkie, białe kafelki wyraźnie wskazywały że znaleźliśmy się w dawnej kuchni. W drugim i trzecim pokoju poza starą, zniszczoną toaletą nie znaleźliśmy nic wartego uwagi, poza jednym napisem Krzysztof na jednych ze drzwi.
Jednak podobnie jak w przypadku pierwszego mieszkania, ostatnie z odwiedzonych przez nas pomieszczeń zastało zachowane w najlepszym stanie. Kilka szaf stojących przy ścianie, stół, fotele oraz kanapa uświadomiły Nas że znaleźliśmy się w opuszczonym salonie. Z jednego z regałów wysypywały się zawilgocone książki. Od momentu gdy weszliśmy do środka minęło dobre pół godziny więc postanowiliśmy rozpocząć śledztwo paranormalne.

Śledztwo paranormalne i zaskakujący odzew
Pierwsze minuty śledztwa były niezwykle spokojnie. Zarówno urządzenie K2, jak i Rempod nie wykazywały żadnej aktywności. Przemieszczaliśmy się po całym piętrze od pokoju do pokoju.
W momencie gdy przekroczyliśmy próg jednego z pomieszczeń za Naszymi plecami usłyszeliśmy delikatny dźwięk przypominający drapanie. Nieco zaskoczeni zaczęliśmy w ciszy nasłuchiwać kolejnych odgłosów, jednak na próżno.

Postanowiliśmy więc udać się do pomieszczenia z którego owy dźwięk dochodził i uruchomiliśmy Spirit Talker. Z rozmowy dowiedzieliśmy się iż w budynku znajduje się kilka bytów. Gdy zapytaliśmy o imiona zmroziło Nas. Usłyszeliśmy między innymi imię Helena i Cristof.
Czy to przypadek?
Po chwili zrozumieliśmy że nie. Otóż na jedno z pytań usłyszeliśmy odpowiedź „samochód” podczas gdy dosłownie minutę wcześniej ktoś podjechał pod budynek. Jednak tym co utwierdziło Nas w przekonaniu że nawiązaliśmy właściwy kontakt była sytuacja pod koniec badania.
Szukaliśmy miejsca, które wykaże szczególną intensywość. Gdy jeden z Nas powiedział że w tym miejscu mieliśmy najlepszy kontakt, dosłownie sekundę później usłyszeliśmy odpowiedź „nie, nie tutaj”….
Wnioski
W późniejszym etapie badań nie wydarzyło się już nic szczególnego. Opuściliśmy kamienicę i wróciliśmy do samochodu chwilę przed nadejściem burzy.
W drodze powrotnej analizowaliśmy to, czego doświadczyliśmy. To nie mógł być przypadek. Trafność dwóch imion oraz dosadnie dwie odpowiedzi były tego dowodem. Do tego dochodzi tajemniczy dźwięk przypominający drapanie.
Przez chwilę myśleliśmy że mógł to być kot, ktorego spotkaliśmy przy wejściu, jednak szybko porzucilśmy tę myśl, ponieważ nie spotkaliśmy go w środku a jedyna droga wyjścia prowadziła do miejsca w którym staliśmy wcześniej.
Czy był to sygnał z zaświatów? A może znajdzie się inna, bardziej przyziemna odpowiedź? Co skrywa ta opuszczona kamienica? Z tym pytaniem zostawimy Was w tajemnicy.
autor: Adam Biczysko


