Gdy w połowie XIX wieku do Głubczyc dotarły pierwsze pociągi, dworzec stał się symbolem nowoczesności i otwarcia na świat. Dziś jego mury opowiadają zupełnie inną historię. To miejsce, przez które przewinęły się tysiące podróżnych, gdzie spotykały się codzienne historie mieszkańców i wielkie wydarzenia, a nawet filmowe produkcje. Choć od ponad dwóch dekad nie odjechał stąd żaden pociąg pasażerski, budynek wciąż przyciąga uwagę swoją architekturą, historią i aurą zapomnianej świetności.

Historia zapisana w filmie
Historia dworca kolejowego w Głubczycach to opowieść o miejscu, które przez ponad sto lat było bramą do świata i sceną codziennych ludzkich historii. Gdy w 1855 roku przyjechał tu pierwszy pociąg, mieszkańcy zobaczyli w nim symbol nowoczesności i nadziei na rozwój.
Z czasem budynek stał się czymś więcej niż punktem podróży – był tętniącym życiem centrum, gdzie spotykali się podróżni, żołnierze, filmowcy i zwykli mieszkańcy. Wyjątkowość dworca podkreśla jego niezwykła architektura – bryła przypominająca parowóz, z centralną częścią niczym kocioł i wieżyczką na wzór komina, sprawiała, że sam budynek wyglądał jak zatrzymana w miejscu lokomotywa.
Co więcej, w 1989 roku stał się planem filmowym hollywoodzkiej produkcji „Triumf Ducha” z Willemem Dafoe, ponieważ wiernie odwzorowywał wygląd spalonego dworca w Salonikach. Dziś, choć opuszczony i zniszczony, wciąż nosi w sobie ślady dawnej dumy i przypomina, że nawet ruiny potrafią opowiadać fascynujące historie – zarówno lokalne, jak i te zapisane na taśmie filmowej.

Nadszedł powolny koniec
Trasa była wykorzystywana jeszcze w latach 80. XX wieku do przewozów pasażerskich. Później utrzymywano ją jedynie rzekomo na potrzeby stacjonującej w regionie armii radzieckiej. Po upadku komunizmu straciła znaczenie i stopniowo ją likwidowano. Ostatecznie zamknięto ją w kwietniu 2000 roku, gdy odjechał ostatni pociąg na trasie Głubczyce – Racławice. Od tego czasu nie kursowały już żadne składy, a budynek stacji został opuszczony. Mimo wielokrotnych prób sprzedaży, nigdy nie znalazł nabywcy, co wyraźnie widać na zdjęciach.

Co o tym myślimy?
Kiedy dotarliśmy pod budynek dawnego dworca, naszym oczom ukazał się wyjątkowo przygnębiający widok – konstrukcja, niegdyś dumna i pełna charakteru, jest dziś w stanie niemal całkowitej ruiny. Dach w większości już się zawalił, pozostałe fragmenty grożą zawaleniem, a szyby w oknach zostały wybite lub powyrywane.
Prowizoryczne zabezpieczenia, wykonane naprędce z desek i blachy, tylko w niewielkim stopniu chronią obiekt przed dalszą dewastacją i postępującym niszczeniem. Trudno dziś uwierzyć, że jeszcze kilkanaście lat temu to miejsce tętniło życiem, a z wnętrza dobiegały odgłosy podróżnych, konduktorów i stukot kół.
Teraz pozostała jedynie cisza i pustka, które dodatkowo potęgują wrażenie opuszczenia. Jeśli w najbliższej przyszłości nie znajdzie się żaden inwestor gotowy włożyć środki w uratowanie tej budowli, dworzec całkowicie zniknie z powierzchni ziemi. Ten wyjątkowy, niepowtarzalny zabytek w kształcie przypominającym parowóz został praktycznie pozostawiony sam sobie, wystawiony na działanie czasu, pogody i ludzkiej obojętności, jakby nikt już nie wierzył w jego ocalenie.


