Przejeżdżając ostatnio przez niewielką miejscowość w województwie opolskim, zauważyliśmy na jej skraju dom, który od razu przykuł naszą uwagę. Budynek miał zarwany dach, co sugerowało, że prawdopodobnie jest opuszczony. Bez wahania postanowiliśmy wejść do środka i sprawdzić, czy kryje się tam jakaś energia paranormalna.
Gdzie podziali się mieszkańcy?
Gdy weszliśmy do budynku, naszym oczom ukazał się totalny chaos. Przedpokój był zawalony gruzem i resztkami dachu, co znacznie utrudniało poruszanie się. W kuchni znaleźliśmy wiele przedmiotów należących do dawnych mieszkańców, w tym naczynia, przyprawy i pozostałości artykułów spożywczych.
W łazience zachowały się toaleta oraz szafka z lustrem, a uwagę przyciągało kolebkowe sklepienie, które ujrzeliśmy.
W pozostałych pomieszczeniach zachowało się wiele rzeczy osobistych i mebli. Moją uwagę przyciągnęły również piękne obrazy kwiatów wiszące w jednym z pokoi.
To wszystko skłoniło nas do refleksji nad tym, co stało się z mieszkańcami tego domu i dlaczego pozostawili tutaj swoje dokumenty oraz rzeczy osobiste.
Na jednym z dokumentów zauważyliśmy imię Bernard, a na kalendarzu w kuchni widniała data 2015. Po przeszukaniu internetu ustaliliśmy z dużym prawdopodobieństwem, że pan Bernard zmarł właśnie w tym roku. Prawdopodobnie mieszkał w tym domu z matką, która również już nie żyje.
Nawiązaliśmy kontakt z Bernardem?
Oczywiście przybyliśmy w to miejsce, aby zbadać je pod kątem zjawisk paranormalnych. Standardowo rozpoczęliśmy od użycia miernika K2 oraz aplikacji Ghost Tube, które od razu zaczęły wskazywać na obecność jakiejś energii. W kuchni zarejestrowaliśmy niewielkie skoki na mierniku pola elektromagnetycznego, a słowa usłyszane przez Ghost Tube sugerowały, że ktoś lub coś jest uwięzione w tym domu.
Zachęceni pierwszymi rezultatami rozstawiliśmy rempody, które również dawały znać że coś jest z nami w tym miejscu.
Po zbadaniu kuchni udaliśmy się do jednego z pokoi, gdzie również wyczuliśmy obecność niewidzialnej energii. Odniosłem wrażenie, że to dawny mieszkaniec tego miejsca – z jednej strony zagubiony, z drugiej niechętny naszej obecności.
To coś się wkurzyło
Im dłużej tam przebywaliśmy, tym bardziej to coś dawało nam do zrozumienia, że nie jesteśmy mile widziani w tym miejscu. Ten nawiedzony dom w województwie opolskim skrywał istotę, która z jednej strony zdawała się żalić na swój los, a z drugiej wyraźnie irytowała się, że ktoś jej przeszkadza.
Kulminacyjny moment nastąpił, kiedy zwróciło się do mnie, że jestem irytujący, i dobitnie wskazało na to, abyśmy opuścili ten dom. Postanowiliśmy, że uszanujemy prośbę i zakończymy to śledztwo, obiecując sobie, że jeszcze kiedyś, o innej porze, przyjrzymy się temu opuszczonemu miejscu.

